Żeglarze na kursie do Łeby

W nocy z 11 na 12 maja w związku z niesprzyjającą pogodą zmuszeni byliśmy zatrzymać się w Kołobrzegu. Ostatnie godziny były bardzo dramatyczne. Załoga musiała się uporać z zerwanym olinowaniem foka i szwankującym silnikiem. Napraw dokonywano przy silnym sztormie i nie obeszło się bez siniaków. Sytuacja była niebezpieczna bo przy takiej pogodzie i braku silnika jedynym ratunkiem było zakotwiczenie jachtu a w przypadku zerwania kotwicy moglibyśmy rozbić się o ląd.

Ostatnie 10 mil bardzo się dłużyły ponieważ za pierwszym razem odpuściliśmy wejście do portu ze względu na mgłę. Na szczęście mgła ustąpiła. Za drugim podejściem dzięki profesjonalizmowi kapitana Gwizdały i jego zgranej załogi udało się dotrzeć ok. godz. 2-giej w nocy do nowiutkiego portu jachtowego w Kołobrzegu.

Do Łeby pozostało ok. 80 mil morskich.

Wizualizacja pokonanej trasy.

mapa